|
2009-01-13 Zastanawiam się czy u podstaw władztwa państwa i całej sieci regulacji formułujących nakazy i zakazy, opartych na społecznej umowie albo narzuconych z góry, nie leży po prostu brak wiary i podświadome przekonanie o ułomności społecznej człowieka. Zastanawiam się czy ograniczenie sfery laissez faire nie tkwi w obawie, że człowiek z natury skłonny jest oddalić się od swoich ideałów, przyzwoitości społecznej i obiektywnie słusznej wizji społecznej harmonii dla zwykłej materialnej wystarczalności. Nie wdając się w rozważania nad stopniem takiego oddalenia, zastanawiam się czy można go usprawiedliwić nie podając w zasadzie żadnych argumentów, gdy robi to na przykład dla swojej rodziny. Coraz bardziej skłonny jestem ku pozytywnej odpowiedzi i coraz wyraźniej do mnie dociera, że ten system tkwi w niedoskonałości społecznej człowieka, sensu largo, na wyższym poziomie niż rodzina, klan, kasta. Tym samym rośnie w moich oczach rola tej sieci, abstrahując od siły jej ingerencji w swobody i wolności człowieka. AM |