|
2010-02-23 Przygotowując się do wyjazdu do Kosowa, sięgnąłem po wspomienia kosowskiej dziennikarki radiowej Remizije Sherifi "Shadow behind the sun" ("dosł. Cień za słońcem") Z notatek: - W 1968 r. kiedy w Paryżu młodzież strajkowała i zamykano uczelnie, my manifestowaliśmy, by otworzono nam nasz upragniony uniwersytet w Prisztinie - autorka wspomina o czarnym ubiorze kobiet na Bałkanach. Moda, lokalna tradycja? - Nasze kobiety mają tyle powodów do żałoby, że nie ma sensu kupować ubrań w innym kolorze - pisze. - "Masz skórę jak cebula" - kosowskie powiedzenie; "kiedy ściągniesz wierzchnią skórę z cebuli, odsłania się miękka, błyszcząca i delikatna warstwa. Każdy chciałby mieć taką skórę" |
|
|
National Geographic Traveler |
|
2010-02-23 W najnowszym numerze National Geographic Traveler w dziale "Biblioteka Travelera" moja recenzja-rekomendacja książki A. Domosławskiego "Gorączka Latynoamerykańska". |
|
|
2010-02-22 Powoli precyzuje się plan moich działań w Kosowie, gdzie będę przebywał w okolicach 1- -5 kwietnia. W Velikej Hocy spotkam się z byłym serbskim żółnierzem, jednym z lokalnych liderów, o którego walkach z Kosowarami wśród zwaśnionych stron długo krążyły legendy. Po proklamacji przez Kosowo niepodległości jego dom znalazł się na terenie obcego państwa. Stwierdził, że skoro już przyszło mu żyć w Kosowie, nie chce umywać rąk od odpowiedzialności za losy swojej nowej ojczyzny. Został radnym w kosowskim mieście. Ożenił się z Ukrainką, ślub wzięli w ruinach kościoła zbombardowangeo przez NATO w 1999 r. Serbowie uznali go za zdrajcę. Dużo więcej po powrocie. |
|
|
Słownik wyrazów trudnych i zagranicznych |
|
2010-02-19 Pisałem kiedyś o małżeństwie, które spotkałem w małej osadzie na Uralu. Wreszcie znalazłem formę, by o nich opowiedzieć. Zanim zamieszczę na witrynie reportaż, prezentuję mini-słownik pojawiających się w tekście słów, które nie dla wszystkich muszą być oczywiste. blinciki - zdrobniale od bliny - rosyjskie naleśniki, narodowe danie Rosjan; zwykle podawane ze śmietaną, dobre bliny są niewiarygodnie cienkie i się nie rozlatują. warienie - konfitura sapaćki - buty, najczęściej plecione tajmień - taaaaka ryba, pływająca w najczystszych syberyjskich rzekach samogoncik, zdrobniale od samogon - rosyjski bimber kartoszka - ziemniaki |
|
|
2010-02-19 
Szukałem ostatnio opcji krótkiej wycieczki górskiej jak najbliżej Krakowa. Gorce niby blisko, ale jak przyjdzie zimą jechać Zakopianką, to daleko. Beskidy niby blisko, ale jak przyjdzie zimą, w weekend jechać wąskimi drogami przez Wadowice, to daleko. A chodzi o krótki spacer. I natknąłem się na Kudłacze. Jedyne schronisko górskie do którego można dojść z krakowskiego Rynku w jedeń dzień. W 9 godzin. Co więcej, roztacza się ponoć stamtąd piękna panorama na oświetlone miasto. Rano o świcie przy dobrej widoczności na horyzoncie pręży się grzebień Tatr. Do schroniska prowadzą szlaki m.in. z Myślenic i Pcimia. Trzeba to sprawdzić. www.kudlacze.pttk.pl (fotografie). |
|
|
«« start « poprz. 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 66 - 70 z 383 |