2010-02-11

Moja lektorka hiszpańskiego (z Buenos Aires) ostatnio opowiadała mi o wielkim krachu finansowym w Argentynie w 2002 r. i jego następstwach. Podsunęła mi też kilka materiałów prasowych. Po pierwsze, obecny kryzys w Europie czy to na naszej, polskiej "zielonej plamce" czy w bardziej pogrążonych państwach jest niczym w porównaniu z argentyńską katastrofą. Najciekawsze z tego jest to, jak z tej traumy wychodzili. Poniżej pierwsza część publiakcji.
W 2002 roku w Argentynie spełnił się najczarniejszy sen. Runął system finansowy, zawrzały ulice, zapłonęły banki. Ludzie stracili pieniądze, więc zaczęli się wymieniać swoim dobytkiem. W całym kraju. Bez precedensu.