Tłumaczy dla mnie:
Translateria
Nagle rzeczywiste i możliwe

"Powinniśmy jednak pamiętać, że staną przed nami otworem ukryte dotychczas skarby nowego kontynentu - Arktyki. Dostaniemy dostęp do jego zasobów, a na tamtejszej ziemi będą mogli osiedlić się ludzie. Już za jakiś rok statki transportowe będą mogły płynąć północnym szlakiem, oszczędzając paliwo i ograniczając emisję gazów... Wielki biznes i władze państwowe już szukają nowych możliwości gospodarczych, które nie ograniczają się do “zielonego przemysłu". Tak naprawdę jest on traktowany jako sprawa drugorzędna, a najważniejsza jest eksploatacja przyrody umożliwiona przez zmiany klimatu.

Tym samym na horyzoncie rysuje się perspektywa nowej Zimnej Wojny - i tym razem będzie to dosłownie walka toczona w bardzo niskiej temperaturze. 2 sierpnia 2007 roku Rosjanie umieścili tytanową kapsułę z rosyjską flagą pod lodową czapą Bieguna Północnego. Ten wyraz rosyjskich roszczeń do Arktyki nie był motywowany naukowo, ale nie była to również poli-tyczno-propagandowa szarża. Jego prawdziwym celem było zapewnienie Rosji bogatych arktycz-nych złóż energii: zgodnie z dzisiejszymi szacunkami pod dnem Morza Arktycznego leży około jednej czwartej nieeksploatowanych jeszcze złóż ropy i gazu. Roszczeniom Rosji prawdopodobnie przeciwstawią się cztery inne kraje, których terytorium graniczy z Arktyką: Stany Zjednoczone, Kanada, Norwegia i Dania (ponieważ sprawuje kontrolę nad Grenlandią).

Choć trudno oszacować powagę tych prognoz, jedna rzecz jest pewna: na naszych oczach dokonuje się nadzwyczajna społeczna i psychologiczna zmiana, opisana prawie wiek temu przez Henriego Bergsona. W Dwóch źródłach moralności i religii opisał on, jak 4 sierpnia 1914 roku, kiedy Niemcy wypowiedziały wojnę Francji, doznał dziwnego “uczucia podziwu dla łatwości, z jaką dokonało się przejście od abstrakcji do konkretu: któż by uwierzył, że tak straszna ewentualność mogła stać się rzeczywistością z tak niewielkim trudem?"4. Istotna jest tu modalność przełomu między wcześniej a później: przed wybuchem wojna wydawała się Bergsonowi “zarazem prawdopodobna i niemożliwa: złożona i sprzeczna idea, która przetrwała aż do pewnej feralnej daty"5. Po wybuchu nagle wojna stała się rzeczywista i możliwa, a paradoks kryje się właśnie w tym wstecznym pojawieniu się możliwości:

Nigdy nie twierdziłem, że da się rzeczywistość włączyć w przeszłość i tym samym sprawić, by oddziałała wstecz. A jednak bez żadnej wątpliwości da się w nie włączyć to, co możliwe, lub raczej to, co możliwe, samo się w nią w każdym momencie włącza. O tyle, o ile nieprzewidywalna i nowa rzeczywistość tworzy samą siebie, jej obraz odbija się w nieokreślonej przeszłości: ta nowa rzeczywistość odkrywa, że zawsze już była możliwa. Ale dopiero w momencie, gdy faktycznie nastaje, owa nowa rzeczywistość staje się czymś, co było już wcześniej. Dlatego też mówię, że chodzi o możliwość, która poprzedza swoje urzeczywistnienie dopiero wtedy, gdy rzeczywistość ta faktycznie nastanie6.

Dane wydarzenie doświadczamy zatem zrazu jako niemożliwe i nierzeczywiste (choć wiemy, że perspektywa nadchodzącej katastrofy jest prawdopodobna, nie wierzymy, że naprawdę się urzeczywistni, a zatem odrzucamy ją jako niemożliwą), a następnie jako rzeczywiste i możliwe (kiedy dochodzi do katastrofy, zostaje ona “znormalizowana", postrzega się jako jako część normalnego biegu rzeczy, jakby zawsze była możliwa). Paradoks ten może zaistnieć dzięki luce między wiedzą a wiarą: wiemy, że katastrofa (ekologiczna) jest możliwa, nawet prawdopodobna, a jednak nie wierzymy, że naprawdę do niej dojdzie.

Czyż właśnie coś takiego nie dzieje się na naszych oczach? Jeszcze dekadę temu publiczną debatę o stosowaniu tortur czy uczestnictwo partii neofaszystowskich w zachodnioeuropejskich rządach potraktowano by jako niemożliwą katastrofę etyczną, jako coś “co nie może się wydarzyć". A kiedy już się wydarzyło, natychmiast do tego przywykliśmy, uznaliśmy zacoś oczywistego... Albo przypomnijmy sobie niesławne oblężenie Sarajewa w latach 1992-1995: to, że “normalne" europejskie miasto z półmilionem mieszkańców będzie otoczone, zagłodzone, regularnie bombardowane, a jego obywatele zastraszeni ogniem snajperów itd., że wszystko to będzie trwało przez trzy lata, przed rokiem 1992 uznano by za coś niewyobrażalnego - zachodnie mocarstwa mogły z łatwością przełamać oblężenie i stworzyć bezpieczny korytarz prowadzący do miasta. Kiedy już się zaczęło, nawet mieszkańcy Sarajewa traktowali to jako coś przejściowego, próbowali wysłać dzieci w bezpieczne miejsce “na tydzień lub dwa, aż skończy się ta zawierucha". A potem, bardzo szybko, zaczęto traktować oblężenie jako coś “normalnego"... To samo przejście od niemożliwości do normalności łatwo dostrzec w tym, jak władze państwowe i wielki kapitał traktują zagrożenia ekologiczne w rodzaju topnienia lodowców na biegunach. Ci sami politycy i menedżerowie, którzy do niedawna odrzucali globalne ocieplenie jako apokaliptyczne “strachy na lachy" rozpowszechniane przez byłych komunistów (albo przynajmniej jako pochopne wnioski oparte na niewystarczających danych) i zapewniali nas, że nie ma powodów do paniki, że generalnie wszystko będzie jak dawniej, nagle traktują globalne ocieplenie jako prosty fakt, część naturalnego biegu rzeczy... W lipcu 2008 roku CNN bezustannie powtarzała program “The Greening of Greenland" [Zazielenianie Grenlandii], w którym wychwalano nowe możliwości oferowane Grenlandczykom przez topnienie lodowca - mogą sadzić warzywa itd. Nieprzyzwoitość tego programu nie polega jedynie na tym, że skupia się on na marginalnych korzyściach z globalnej katastrofy, gra się tu na podwójnym znaczeniu słowa “zazieleniane" (oznaczającego zarówno obsadzanie roślinnością, jak i rosnącą świadomość ekologiczną). A zatem to, że z powodu globalnego ocieplenia na grenlandzkiej ziemi może rosnąć więcej roślin, łączy się z rosnącą świadomością ekologiczną... Tego rodzaju zjawiska są kolejnym przykładem

na to, jak wiele racji miała Naomi Klein, kiedy w Doktrynie szoku opisała sposób, w jaki globalny kapitalizm wyzyskuje katastrofy (wojny, kryzysy polityczne, klęski żywiołowe), żeby pozbyć się “starych" ograniczeń społecznych i narzucić swój program na terenie oczyszczonym przez katastrofę. Być może nadciągające klęski ekologiczne nie tylko nie zachwieją kapitalizmem, ale nadadzą mu nowego rozpędu."

 

Więcej w Krytyce Politycznej.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
realizacja: strony internetowe - intersum.pl