|
2010-06-26 
Jesienią planuję wyjazd na autorską wyprawę reporterską do jednego z najbardziej intrygujących i pięknych krain na świecie – do Birmy. Wyprawa, podczas której zamierzam dotrzeć do plemion Czin, potrwa około 3 tygodni (25 listopad – 15 grudzień). Chętnych do wzięcia udziału w wyprawie zapraszam do kontaktu mailowego. Zgłoszenia do 20 września 2010 r. Więcej po kliknięciu. Kobieta z ludu Czin
Birma trudna jest do zdefiniowania, opisania i zakwalifikowania do określonych szufladek. Wymyka się wszelkim próbom podporządkowania. Twierdzi się, że jest częścią Azji Południowo-Wschodniej, jednak na miejscu wszystko temu zaprzecza. Birmę zamieszkuje prawdziwy tygiel kulturowy – noszący tradycyjne sarongi Birmańczycy, Hindusi i multum mniejszości etnicznych zamieszkujących północne rubieże kraju. Jest Azja Południowo-Wschodnia, subkontynent indyjski i Birma, jako wyodrębniony makroświat. Birma powaliła mnie na kolana. Po powrocie do Polski napisałem chyba najdziwniejszy reportaż w życiu, będący w całości po prostu opisem ulicy w stołecznym Rangonie (ukazał się w tyg. Przegląd, znajduje się w dziale Reportaże i publikacje). Birma to kraj w którym nie ma powszechnie dostępnej telefonii komórkowej, sygnał satelitarny dla urządzeń nawigacyjnych jest zakłócany, a łącze internetowe dostępne w mocno ograniczonym zakresie. Rządzona przez brutalny reżim, otwarta jest na turystykę jedynie częściowo. Większość kraju pozostaje zamknięta dla obcokrajowców. Przewodniki promują klasyczną trasę turystyczną po Birmie – Yangon – Bagan – jezioro Inle. Trudno się dziwić, miejsca te robią wrażenie. Tym razem zejdziemy z utartych szlaków. Prócz powyższych miejsc skupimy się na wędrówce w stanie Shan w rejonie Hsipaw, słynnego z mniejszości etnicznych i górskiej scenerii. Na końcu wyprawy, samolotem (droga lądem jest niedostępna dla obcokrajowców) dostaniemy się w rejon Sittwe, skąd łodzią popłyniemy do miasteczka Mrauk U. Stamtąd pod opieką obowiązkowego "opiekuna" przeprawimy się do wiosek zamieszkanych przez plemiona Czin. Plemię Czin należy do grupy tybetańsko-birmańskiej. Niezmiennie najwyższą pozycję w strukturze lokalnych zajmuje naczelnik wsi, władzę po nim dziedziczy najstarszy syn. Czin słyną z tradycji tatuowania ciała. Znawcy spierają się o genezę tego zwyczaju. Tłumaczy się, że Czin w zamierzchłych czasach byli ludem niewolniczym, stąd wielu z nich nosi wokół kostki tatuaż imitujący kajdany. Tradycja zanika, tatuowanie nie jest już praktykowane przez młodszą generację. Wraz ze śmiercią starszyzny, zwyczaj z pewnością bezpowrotnie zaniknie. Mieszkańcy stanu Czin z racji swoich odrębności nie tolerują władz birmańskich, często posuwającej się wobec nich do dyskryminacji i przemocy. Czin zostali przedzieleni granicą. Po jej drugiej stronie, w Indiach, żyją ich pobratymcy, analogicznie nie uznający zwierzchnictwa Hindusów. W 1988 r. powstał pokojowy ruch Narodowy Front Czin, dążący do pełnej autonomii kraju. Jego witryna: www.chinland.org. ZAŁOŻENIA: Warszawa -Bangkok – Yangon – Mandalay Express do Mandalay – Hsipaw – trekking w górach + pobyt w wioskach mniejszości etnicznych – Inle Lake – Bagan – Yangon – Sittwe – Mrauk U – plemiona Czin – Yangon – Bangkok – Warszawa. Maksymalna liczba członków ekipy: 6 osób. |