Tłumaczy dla mnie:
Translateria
Jungle boots

.Przykładowa grafika

Wkrótce opracowano buty na cieńszej, licowej  skórze,  z nylonową cholewką na podeszwie typu panama, do której nie lepiło się błoto jak do klasycznego wibramu. Powstały jungle boots. But posiada duże oczka do sznurówek i dwa otworki wentylacyjno – drenażowe po wewnętrznej stronie śródstopia. Podeszwa jest zrobiona z bardzo twardej gumy. Podstawowy problem związany z  zakupem tych butów do cała masa podróbek zalewających rynek. Niska cena oznacza ewidentnie, że buty nie należą do oryginalnych. Są to najczęściej pary sprzedawane w granicach 100-200 zł. Za oryginały trzeba zapłacić 300-350 zł. Pisze się często o sposobach odróżniania oryginałów od podróbek. Wiele osób za oryginały uważa tylko i wyłącznie buty kontraktowe dla armii amerykańskiej. Doświadczony takowymi, szczerze odradzam zakup butów które przeleżały w magazynie kilkadziesiąt lat. Niestety nie wytrzymały próby tropikalnej, mimo iż spotkałem się z opiniami o zadziwiającej wytrzymałości roczników 60 czy 70-tych. Przywołuje się czasem  inne  kryteria – „Oryginały można poznać po taśmach usztywniających kostkę i nylonie. Oba te elementy są charakterystyczne dla wyrobów "kontraktowych". Do nowych oryginałów dodawana jest instrukcja obsługi” (NGT) Godne uwagi są buty firmy Altama www.altama.com, współczesne oryginały, używane przez Amerykanów. Osobiście korzystałem z usług firmy www.usarmy.pl, która zaoferowała porządne buty i miłą obsługę. Buty fantastycznie spisują się w terenach bagnistych, natomiast z racji twardej gumy i marnej amortyzacji nie nadają się zupełnie na skały (ślizgają się i nadwerężają stawy). Bardzo szybko wysychają w przeciwieństwie do tradycyjnych butów trekkingowych.  Niezwykle ułatwiającym życie rozwiązaniem jest system drenażu wody, dzięki któremu wraz z naciskiem stopy w czasie marszu woda wypluwana  jest na  zewnątrz z buta. W zasadzie kilkanaście minut na słońcu wystarcza by buty były suche. Po kilku tygodniach takich męczarni tradycyjne buty po prostu rozpadają się na kawałki. Bardzo istotny jest dobór odpowiedniego rozmiaru. Jungle sprzedawane są w trzech wersjach N (wąskie), R (regularne) i W (szerokie). Na początku używałem R. But ściśle przylegał do stopy co powodowało, że fantastycznie funkcjonował system drenażu. Jednakże jungle mają kolejna wadę. . Po kilkakrotnym wyschnięciu i zmęczeniu materiału, skóra bardzo twardnieje, tworząc nieprzyjemną skorupę. Mimo solidnego potraktowania olejkami skóra nie zmiękła i w tej chwili nie jestem w stanie włożyć swoich R, nie narażając się na silny ból. Pamiętając o tym, na Minkebe Expedition zaopatrzyłem się w W. Problem zniknął, natomiast w związku z większym luzem buty słabo drenują wodę, pozostawiając w środku małą ‘ciapę”. Polecam zakładać pod buty 2 warstwy skarpet – bardzo cienką coolmax i na tą taką samą nieco grubszą. Dwie warstwy skarpet to najlepszy sposób na uniknięcie obtarć, prawdziwej zmory podczas długich marszów nie tylko w dżungli. Sugeruję dobór nieco luźniejszych rozmiarów ze względu na powyższe uwagi. W butach R, kontraktowych po kilkunastu dniach nie wytrzymało sitko w oczku drenażowym. Została dziura. Buty nie nadają się do użytku. Na koniec chyba najważniejsze. Wszystkie ludy lasów równikowych poruszają po lesie się na boso ewentualnie w sandałach. Dla przybyszy mogło by się to skończyć fatalnie, jednakże należy zdawać sobie sprawę że na długie (wielomiesięczne) ekspedycje tropikalne ubieranie jungli może skutkować  grzybicą i dewastacją stóp. Wówczas wchodzą w grę tylko sandały (używane np. przez M. Faya podczas megaekspedycji Megatransect). Na krótkie wypady godne rozważenia pozostają gumofilce, których używanie w wielu rejonach przyczyniło się do zmniejszenia śmiertelności z powodu ukąszeń węży. Podstawą ekwipunku pozostają plastry. Szczerze polecam plastry firmy Compeed, działające na zasadzie drugiego naskórka, trzymające się skóry przez wiele dni, leczące trudne rany, pęcherze etc.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
realizacja: strony internetowe - intersum.pl